Nie byłabym sobą, gdybym nie połączyła wyjazdu na Open'er Festival ze zwiedzaniem. To nie była moja pierwsza wizyta w Trójmieście, bo odwiedziłam już je ze swoją rodzinką jako dziecko, ale z tamtego pobytu zostały mi tylko mgliste wspomnienia gdańskiego nabrzeża. Dlatego, kiedy 1 lipca przyjechałyśmy z przyjaciółką z Warszawy do Gdyni, wybrałam się na eksplorację tego portowego miasta.
Od czego by tu zacząć? Koleżanka, u której nocowałyśmy nie miała wątpliwości, że najpierw powinnam udać się na Skwer Kościuszki. Znajduje się on na skrzyżowaniu ul. Świętojańskiej i ul. 10 lutego. Z dworca idzie się tam ok. 20 minut. Krótki odpoczynek przy fontannie...
....i można ruszać dalej na Molo Południowe. A tam do wyboru: Akwarium Gdyńskie, Okręt ORP "Błyskawica"...
środa, 22 lipca 2015
niedziela, 19 lipca 2015
W zaułkach Warszawy
W ostatni dzień czerwca znowu zawitałam do stolicy Polski. Z każda kolejną wizytą coraz bardziej podoba mi się w tym mieście i coraz więcej fajnych i ciekawych miejsc w nim odkrywam. Dziś zaprezentuję Wam trzy, które wraz z moją przyjaciółką, od roku studiującą w Warszawie, odwiedziłyśmy w trakcie naszego jednodniowego pobytu.
Trochę kultury: Leica Gallery Warszawa, Mysia 3, II piętro
Ta niewielka galeria powstała 5 lat temu i jest jedną z 7 na świecie pod szyldem znanej firmy fotograficznej. Trafiłyśmy do niej z powodu wystawy "Unguarded Moments", na której prezentowane są prace Steve'a McCurry'ego. Ten znany fotograf z Filadelfii podziwiany jest za niesamowite portrety ludzi z różnych zakątków naszego globu. Patrząc się na jego zdjęcia, można odnieść wrażenie, iż uwiecznione postacie znajdują się blisko nas, a my nagle przenieśliśmy się do innej rzeczywistości. Wystawa potrwa do 30 sierpnia, bilety kosztują: 10 zł za normalny, 7 zł za ulgowy (w poniedziałki dla wszystkich jest za 7 zł).
Trochę kultury: Leica Gallery Warszawa, Mysia 3, II piętro
Ta niewielka galeria powstała 5 lat temu i jest jedną z 7 na świecie pod szyldem znanej firmy fotograficznej. Trafiłyśmy do niej z powodu wystawy "Unguarded Moments", na której prezentowane są prace Steve'a McCurry'ego. Ten znany fotograf z Filadelfii podziwiany jest za niesamowite portrety ludzi z różnych zakątków naszego globu. Patrząc się na jego zdjęcia, można odnieść wrażenie, iż uwiecznione postacie znajdują się blisko nas, a my nagle przenieśliśmy się do innej rzeczywistości. Wystawa potrwa do 30 sierpnia, bilety kosztują: 10 zł za normalny, 7 zł za ulgowy (w poniedziałki dla wszystkich jest za 7 zł).
Trochę historii: Fotoplastikon Warszawski, Aleje Jerozolimskie 51
"Ukryty" na podwórzu kamienicy Hoserów fotoplastikon to automat, na którym możemy obejrzeć stare fotografie z trójwymiarowym efektem. Siada się przy jednym ze stanowisk, patrzy przez specjalny wizjer i przenosi w czasie. Zdjęcia zmieniają się, co kilka minut - wystarczająco wolno, by spokojnie się napatrzeć i przeczytać opisy, co przedstawiają. My trafiłyśmy akurat na fotografie codziennego życia przedwojennej Warszawy, ale ekspozycja jest zmieniana, co jakiś czas. Cena biletu ulgowego to 2 zł.
czwartek, 9 lipca 2015
Open'er Festival 2 VII 2015
Nie ma to jak udany początek wakacji! :) W 6 dni udało mi się zwiedzić 5 miast i być na drugim dniu Open'er Festival, o którym chcę Wam napisać słów kilka ;)
Impreza jest organizowana na gdyńskim lotnisku Kosakowo, więc przestrzeni nie brakuje. W tym roku postawiono 4 sceny + jeszcze jedną pod gdyńskim dworcem "otwartą" dla wszystkich. Mi najbardziej przypadła do gustu Tent Stage - można było się tam poczuć, jak w klubie ;)
Prócz tego na festiwalu znajdują się: kino, teatr, sklepy z hipsterskimi ciuchami, rożnego rodzaju foodtrucki, stoiska z napojami, strefy relaksu i artystyczne projekty, jak np. autobus cały w grafitti.
Impreza jest organizowana na gdyńskim lotnisku Kosakowo, więc przestrzeni nie brakuje. W tym roku postawiono 4 sceny + jeszcze jedną pod gdyńskim dworcem "otwartą" dla wszystkich. Mi najbardziej przypadła do gustu Tent Stage - można było się tam poczuć, jak w klubie ;)
Prócz tego na festiwalu znajdują się: kino, teatr, sklepy z hipsterskimi ciuchami, rożnego rodzaju foodtrucki, stoiska z napojami, strefy relaksu i artystyczne projekty, jak np. autobus cały w grafitti.
czwartek, 25 czerwca 2015
5 brytyjskich zespołów, które warto śledzić
5 poniżej zaprezentowanych przeze mnie kapeli pochodzących z Wielkiej Brytanii ma już na swoim koncie pierwsze sukcesy, ale z takim talentem są w stanie osiągnąć jeszcze więcej. Zacznijcie ich słuchać zanim zrobią to Wasi znajomi ;)

1. Royal Blood - zespół zadebiutował niedawno, bo w 2013 roku, ale już ma ogromne rzesze fanów i uznanie krytyków. Nic dziwnego, gdyż wśród zatrzęsienia indie rockowych kapeli, oni postawili na bluesowo - hardrockowe brzmienie. Co jeszcze bardziej zaskakujące, Royal Blood składa się jedynie z basisty, a zarazem wokalisty Mike'a Kerr'a oraz perkusisty Ben'a Thatcher'a. Każdy kawałek na ich debiutanckiej płycie wydanej w 2014 roku, to doskonały dowód na to, że oprócz 2 instrumentów i seksownego wokalu nic im więcej nie potrzeba.
Moje ulubione utwory: "Little Monster", "Out Of The Black", "Come On Over"
2. Nothing But Thieves - swoją działalność zaczęli 3 lata temu, a pod koniec tego roku ma się ukazać ich debiutancki album. Brzmieniem przypominają nieco Muse, a wokalista, Conor Mason podkreśla, że największy wpływ na jego śpiew miała twórczość Jeff'a Buckley'a. Do zespołu należą jeszcze: Joe Langridge-Brown (gitara), James Price (perkusja), Dom Craik (gitara) i Philip Blake (gitara basowa). Ich przepis na sukces? Dużo basu + seksowny, oryginalny wokal + dojrzałe teksty.
Moje ulubione utwory: "Itch", "Wake Up Call", "Lover, Please Stay"
3. Catfish & The Bottlemen - zespół założony w 2007 r. tworzą Van McCann (wokal, gitara), Johnny Bond (gitara), Jamie Blakeway (gitara basowa) i Bob Hall (perkusja). Ich młodzieńcza energia i surowe, indie rockowe brzmienie, sprawiają, że często porównywani są do Arctic Monkeys. Rok temu wydali debiutancką płytę, wystąpili na wielu europejskich festiwalach i nawet namówili aktora, Ewan'a McGregor'a, by gościnnie wystąpił w teledysku do ich utworu "Hourglass".
Moje ulubione utwory: "Kathleen", "Pacifier", "Hourglass"
1. Royal Blood - zespół zadebiutował niedawno, bo w 2013 roku, ale już ma ogromne rzesze fanów i uznanie krytyków. Nic dziwnego, gdyż wśród zatrzęsienia indie rockowych kapeli, oni postawili na bluesowo - hardrockowe brzmienie. Co jeszcze bardziej zaskakujące, Royal Blood składa się jedynie z basisty, a zarazem wokalisty Mike'a Kerr'a oraz perkusisty Ben'a Thatcher'a. Każdy kawałek na ich debiutanckiej płycie wydanej w 2014 roku, to doskonały dowód na to, że oprócz 2 instrumentów i seksownego wokalu nic im więcej nie potrzeba.
Moje ulubione utwory: "Little Monster", "Out Of The Black", "Come On Over"
2. Nothing But Thieves - swoją działalność zaczęli 3 lata temu, a pod koniec tego roku ma się ukazać ich debiutancki album. Brzmieniem przypominają nieco Muse, a wokalista, Conor Mason podkreśla, że największy wpływ na jego śpiew miała twórczość Jeff'a Buckley'a. Do zespołu należą jeszcze: Joe Langridge-Brown (gitara), James Price (perkusja), Dom Craik (gitara) i Philip Blake (gitara basowa). Ich przepis na sukces? Dużo basu + seksowny, oryginalny wokal + dojrzałe teksty.
Moje ulubione utwory: "Itch", "Wake Up Call", "Lover, Please Stay"
3. Catfish & The Bottlemen - zespół założony w 2007 r. tworzą Van McCann (wokal, gitara), Johnny Bond (gitara), Jamie Blakeway (gitara basowa) i Bob Hall (perkusja). Ich młodzieńcza energia i surowe, indie rockowe brzmienie, sprawiają, że często porównywani są do Arctic Monkeys. Rok temu wydali debiutancką płytę, wystąpili na wielu europejskich festiwalach i nawet namówili aktora, Ewan'a McGregor'a, by gościnnie wystąpił w teledysku do ich utworu "Hourglass".
Moje ulubione utwory: "Kathleen", "Pacifier", "Hourglass"
niedziela, 21 czerwca 2015
"Złota Dama"
Uwielbiam twórczość Gustava Klimta. W swoim pokoju mam 2 plakaty z jego dziełami i kilka innych rzeczy. Dlatego, kiedy dowiedziałam się o filmie "Złota dama", w którym obraz austriackiego malarza jest jednym z głównych "bohaterów", od razu wiedziałam, że go obejrzę :)

Dzieło angielskiego reżysera Simon'a Curtis'a opowiada opartą na faktach historię Marii Altmann, która walczy z rządem austriackim o zwrot obrazu pędzla Gustava Klimta nazywany "Złotą Damą". Dla wielu jest to wielkie dzieło sławnego secesyjnego malarza, ale dla starszej kobiety to portret ukochanej ciotki Adele Bloch - Bauer, który został zrabowany przez nazistów z jej rodzinnego domu. W toczeniu tej ciężkiej batalii pomaga jej syn przyjaciółki, młody prawnik, Randol Schoenberg.
Ukazanie losów głównej bohaterki w "Złotej damie" to punkt wyjściowy do poruszenia trudnego tematu, jakim jest holocaust. Im bardziej rozwija się fabuła, tym więcej szczegółów z czasów młodości Marii się dowiadujemy i możemy lepiej zrozumieć motywy jej działania. Walka o cenny obraz jest bowiem jednocześnie walką o poczucie sprawiedliwości i zmierzeniem się z tragicznymi wydarzeniami z przeszłości. Reżyser sprawnie wplótł we właściwą akcję retrospekcje, odsłaniając biografię bohaterki kawałek po kawałku. Wyszła mu z tego niezwykle ciekawa, momentami zabawna i bardzo wzruszająca historia. No właśnie, tylko z tym wzruszeniem trochę przesadził. Mimo, iż nie raz łza mi się zakręciła w oku, to jednak czasami dało się wyczuć, że film jest "na siłę" ckliwy np. w końcowej scenie. To jedna z 2 rzeczy, która nieco psuje mi to dzieło.

Dzieło angielskiego reżysera Simon'a Curtis'a opowiada opartą na faktach historię Marii Altmann, która walczy z rządem austriackim o zwrot obrazu pędzla Gustava Klimta nazywany "Złotą Damą". Dla wielu jest to wielkie dzieło sławnego secesyjnego malarza, ale dla starszej kobiety to portret ukochanej ciotki Adele Bloch - Bauer, który został zrabowany przez nazistów z jej rodzinnego domu. W toczeniu tej ciężkiej batalii pomaga jej syn przyjaciółki, młody prawnik, Randol Schoenberg.
Ukazanie losów głównej bohaterki w "Złotej damie" to punkt wyjściowy do poruszenia trudnego tematu, jakim jest holocaust. Im bardziej rozwija się fabuła, tym więcej szczegółów z czasów młodości Marii się dowiadujemy i możemy lepiej zrozumieć motywy jej działania. Walka o cenny obraz jest bowiem jednocześnie walką o poczucie sprawiedliwości i zmierzeniem się z tragicznymi wydarzeniami z przeszłości. Reżyser sprawnie wplótł we właściwą akcję retrospekcje, odsłaniając biografię bohaterki kawałek po kawałku. Wyszła mu z tego niezwykle ciekawa, momentami zabawna i bardzo wzruszająca historia. No właśnie, tylko z tym wzruszeniem trochę przesadził. Mimo, iż nie raz łza mi się zakręciła w oku, to jednak czasami dało się wyczuć, że film jest "na siłę" ckliwy np. w końcowej scenie. To jedna z 2 rzeczy, która nieco psuje mi to dzieło.
środa, 20 maja 2015
Ładne oblicze Łodzi
Łódź ma opinię brzydkiego miasta i choć przyznaję, że do Krakowa się nie umywa, to z wycieczki po stolicy województwa łódzkiego przywiozłam wiele pozytywnych wrażeń. A także ciekawych zdjęć, którymi chcę się z Wami podzielić w tym poście, by pokazać, że każde miejsce ma swoje ładne oblicze :)
Co mi się przede wszystkim rzuciło w oczy to duża ilość murali, które dodają uroku nawet najbardziej obskurnym ulicom i budynków.
sobota, 16 maja 2015
1 dzień w Łodzi cz.2
Kolejnym punktem naszej wycieczki było Muzeum Włókiennictwa. Spieszyłyśmy się, żeby zdążyć zobaczyć o 14 wystawę multimedialną pt. "W kuchni Pani Goldbergowej" na temat żydowskiej dzielnicy w przedwojennej Łodzi. Niestety trochę się nią rozczarowałyśmy, bo było to przede wszystkim słuchowisko, na którym rodzina Goldbergów opowiadała o swoim życiu i tamtejszych realiach, a eksponaty faktycznie składały się tylko na jedno pomieszczenie, czyli tytułową kuchnię. Zostałyśmy do połowy, czyli w praktyce poświęciłyśmy temu ok.30 minut.
Wystawa multimedialna mieściła się w jednym z kolorowych domków będącego częścią Skansenu Łódzkiej Architektury Drewnianej. W pozostałych izdebkach można zobaczyć typowy wystrój takiego domostwa oraz maszyny i przyrządy krawieckie.
Kolejne budynki skansenu kryją artystyczne pracownie wyrobu papieru, drukarską, zielarską oraz sklep z pamiątkami.
Wystawa multimedialna mieściła się w jednym z kolorowych domków będącego częścią Skansenu Łódzkiej Architektury Drewnianej. W pozostałych izdebkach można zobaczyć typowy wystrój takiego domostwa oraz maszyny i przyrządy krawieckie.
Kolejne budynki skansenu kryją artystyczne pracownie wyrobu papieru, drukarską, zielarską oraz sklep z pamiątkami.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


