Już wieki nie pisałam nic związanego z muzyką, co wcale nie oznacza, że przestałam się nią mniej interesować - wręcz przeciwnie, co raz więcej spędzam czasu ze słuchawkami na uszach ;) Stworzona przeze mnie lista zawiera nazwiska piosenkarzy, do których zapałałam miłością już po pierwszej przesłuchanej piosence i od tej pory słucham nałogowo.
1. Tom Odell - Brytyjczyk, który swoimi doskonałymi kompozycjami granymi na pianinie, przesyconym emocjami głosem i szczerymi tekstami zyskał zarówno uznanie krytyków, jak i całe rzesze fanów. Jego piosenki są poruszające i trafiają prosto w serce. Wydaną przez niego płytę "Long Way Down" słucham wciąż z tym samym zaangażowaniem - mimo, że upłynęło już ponad 1,5 roku od daty jej premiery.
Moje ulubione utwory: "Another Love", "Can't Pretend", "Sense"
2. James Bay - odkryłam go oglądając teledyski w MTV Rock. Również pochodzi z Wielkiej Brytanii, świetnie gra na gitarze i jeszcze lepiej śpiewa. Zyskał już sławę w swojej ojczyźnie, ale z takim osobistym urokiem ma szansę na międzynarodową karierę. Szczególnie, że po wydaniu 3 epek, przyszedł czas na większy album, "Chaos and The Calm", który ukaże się jeszcze w tym miesiącu! <3
Moje TOP3 utwory: "Hold Back The River", "Stealing Cars", "When We Were On Fire"
3. Paolo Nutini - szkocki piosenkarz z włoskimi korzeniami, którego mocno zachrypniętego głosu nie da się zapomnieć. Ma już na swoim koncie 4 albumy, pełne rockowo - soulowych utworów. Jego retro brzmienie idealnie współgra z urodą bad boya.
Moje ulubione utwory: "Iron Sky", "Jenny Don't Be Hasty", "Scream (Funk My Life Up)"